Prezentowane tu zdjęcia wykonałem w latach 1989-1996 Nikonem F-301 na filmach Fuji, a w latach 1996-2003 Nikonem F90x, wyposażonym w Mikro-Nikkor 105/2.8D oraz 200/4 ED przy asyście pierścieni i telekonwertera 2x (Soligor 7).
Obecnie stosuję Nikona D7000 oraz urządzenie do jednoczesnego filmowania i rejestracji zdjęć SONY NEX VG-10E, do którego można zamontować dowolny obiektyw dowolnej firmy za pomocą dostępnych redukcji. Kamera ma matrycę APS 14.2 MPx.
Do zdjęć makro używam niezwykle lekkiego Tamrona SP AF 90mm f/2,8 Di Macro 1:1 oraz Nikkora AF-D Zoom Micro-Nikkor 70-180mm f/4.5-5.6 ED.
To są w mojej opinii najlepsze obiektywy do makro. Super uniwersalne, mające genialny kontrast i ostrość. Zwłasza Tamron. Natomiast Nikkor (jedyna na świecie konstrukcja zoom-makro 1:1) jest niezwykle przydatny w terenie, gdzie ustawienie kompozycji nie wymaga cofania lup przysuwania statywu.
Do silnych zbliżeń
najlepiej sprawdza się rewelacyjny obiektyw Canona: MP-E 65/2.8 1-5x, pozwalający na całej matrycy APS-C – 25x15mm uzyskać obraz obiektu o wymiarach 3 x 4 mm. Obok zdjęcie jajeczek motyla napójki łąkowej wykonane tym obiektywem. Canon w latach 80 produkował znakomite dwa obiektywy przeznaczone do współpracy z mieszkami. To Canon 20/3.5 Macrophoto i jego brat Canon 35/2.8 Macrophoto z mocowaniem FD. Są dostępne redukcje pozwalające mocować je bezpośrednio (bez mieszka) do nowych lustrzanek Canona i Nikona. Oba mają niezwykle wysoką rozdzielczość i zostały obliczone do bardzo bliskiego zakresu (nadają się tylko do silnych powiększeń). Ze względu na to, że swoją największą rozdzielczość uzyskują przy w pełni otwartej przysłonie polecam przy ich zastosowaniu wykonywanie stosu i jego obróbkę w Helicon Focus. Czasem obiektywy te można znaleźć na eBay.
Polecam odwiedzić stronę znakomitego szwedzkiego fotografika Kristera Halla stosującego to cacko. Dla tego obiektywu przysłona – mimo, że jest dostępna 16 – nie powinna być większa niż 8 – 10, gdyż następuje znaczna utrata rozdzielczości . Ale przy f=5,6 – 8 zdjęcia są nieprawdopodobnie ostre. Do uchwycenia mniej aktywnych obiektów np. motyle wcześnie rano poczwarki gąsienice w spoczynku itp, stosuję wyłącznie zastane światło. Przy konieczności naświetlenia powyżej 1s robię tak: mierzę światło przy ustawieniu na A i np. wychodzi 3s. Ustawiam na manualu 4s, zasłaniam obiektyw kawałkiem czarnego papieru i strzał. Po 1 sekundzie jak wszystko przestaje drgać usuwam papier sprzed obiektywu. Obiektywu nie zasłaniam dopiero przy naświetlaniu powyżej 10s.
Błysk stosuję tylko wtedy, gdy obiekt jest ruchomy, albo warunki oświetleniowe są fatalne (pogoda). Ale wtedy tylko doświetlam. Do obiektywu Canona MP-E 65/2.8 gorąco polecam lampę MT-24EX – jakkolwiek bardzo drogą – to zaprojektowaną do współpracy z konkretnie tym obiektywem, dającą absolutnie bezcieniowe światło. Do nowych konstrukcji Nikonów (D700, D7000, D3X) mogę polecić zestaw 2 bezprzewodowych lamp SB-R1, składający się z dwóch pojedynczych lamp SB-R200 mocowanych na specjalnym uchwycie wprost na obiektywie.
Wbudowana lampa w korpusie aparatu jest po otwarciu zasłaniana specjalną tworzywową kurtyną przepuszczającą podczerwień. Seria błysków pilotowych (i-TTL) steruje i wyzwala obie lampy R200. Naświetlenie nawet z bardzo bliska jest perfekcyjne. Zobacz zdjęcie wylęgu gąsienicy motyla Attacus atlas z jajeczka – po prawej.
Zestaw ten daje absolutnie bezcieniowe
światło (zobacz zdjęcie gąsienicy garbatki z prawej) i jest bardzo wygodny do pracy w terenie, gdyż nie plączą się żadne kable. Stosowanie aparatu cyfrowego ma jeszcze jedną zaletę przy fotografowaniu w domu. Można wieczorem użyć światła żarowego (zwykła lampa biurkowa) wykorzystując automatykę korekcji bieli. Rozszerza to znakomicie możliwości stosowania niedrogich systemów do oświetlania w makro.
Oświetlenie LED
Polecam do makrofotografii nowoczesne rozwiązania w oświetleniu diodami LED. Szczególnie nowo dostępne diody fosforowe (P4) o niezwykle dużej luminacji znakomicie się tu sprawdzają. Ostatnio oświetlenie takie produkowane jest w postaci pakietów setek diod dając lampy o energii świetlej dorównujące silnym halogenom. Są one dostępne np tu. Ich niezaprzeczalną zaletą jest płynna regulacja mocy świetlnej oraz temperatury barwowej (od ok. 2700 K do 6000K – wg moich pomiarów), co znakomicie upraszcza regulację światła w makrofotografii. Lampy te wyposażone są w małe akumulatory litowe pozwalające na kilka godzin pracy w plenerze. Wyjątek stanowi zasilana jedynie sieciowo lampa pierścieniowa tej firmy składająca się z 352 diod, mogąca całkiem nieźle oświetlić spory pokój. Szczególnie przydatne są podczas filmowania makro. W wyposażeniu są też zasilacze sieciowe 12V do pracy w domu. W fotografii małych zwierząt nie do przecenienia jest to, że lampy LED emitują zimne światło. Większość zdjęć prezentowanych w galerii 16:9 oraz prezentowane tu filmy HD wykonałem przy tym oświetleniu.
Ostatnia wersja Adobe Photoshop CS5 umożliwia szeroką modyfikacje zdjęć w formacie jpg i tif w identycznym interfejsie jak dla raw. Stanowi to rewelacyjne narzędzie do ratowania i poprawy np. starych plikow jpg, gdzie popełniliśmy błąd w korekcji bieli lub zdjęcie ma zbyt silny kontrast (stare matryce, skany ze slajdów itp.). Dlatego – przy dostępności do tanich kart pamięci – polecam zapis zdjęć w formacie RAW i późniejszą ich konwersję do DNG. Obsługa plików DNG pozwala na znacznie większą elastyczność przy wszelkich korekcjach, a w przypadku przepalenia zdjęć lub niedoświetlenia jest jedynym ratunkiem (nawet dla zdjęć prześwietlonych 3x, co przy zapisie w JPG lub TIFF jest nie do uratowania).
W kwestii obiektywów do makrofotografii
- Po pierwsze:
Obiektywy te oprócz tego, że skorygowano do odwzorowania blisko położonych obiektów – co daje duże powiększenie - obliczone są tak, aby powodowały jak najmniejszą dystorsję. Chodzi o to np, aby fotografując mały znaczek pocztowy nie nastąpiło powstanie beczki lub poduszki. Przy zdjęciach owadów, roślin itp. problem ten nie jest aż tak istotny. Dlatego do zdjęć małych obiektów przyrodniczych można śmiało użyć taniego, ale rewelacyjnie ostrego i kontrastowego Nikkora 50/1.8D z pierścieniem pośrednim 36 mm (np. Kenko) i otrzymać takie powiększenie: 50/1.8+Kenko36.
- Po drugie:
Obiektywy te zawierają elementy soczewek o zmiennej geometrii ustawienia przy dalekim i bliskim zasięgu (tzw. CRC), za co słono płacimy.A obiektywy makro rzadko wykorzystujemy ustawione na nieskończoność. Przez wiele lat używałem z powodzeniem Nikkora 50/1.8D z pierścieniami do fotografowania bardzo małych obiektów.
- Po trzecie:
Jeśli obiektywtrz ten obrócimy przy użyciu pierscienia BR2A, to bez żadnych problemów zrobimy portret mrówce.
- Po czwarte:
Zachwalany Nikkor AF-S VR Micro 105 mm F2.8G IF-ED, opisany np. przez Kena Rockwella uważam (jako obiektyw makro) za nieporozumienie. Redukcja drgań (VR) nie działa w odległościach makro (?). Obiektyw ze względu na nowy rodzaj autofocusa typu AF-S i wspomnianą funkcję VR jest grubszy i znacznie cięższy od poprzednika. Poza tym ma dużą dystrorsję. Nie polecam do makrofotografii przyrodniczej, gdzie ani zbędny w makrofotografii autofocus, ani nie działający VR, ani duża waga nie stanowią jego zalet. Jeśli ma to już być Nikon, to o wiele lepiej kupić jeszcze dostępny Mikro Nikkor 105/2.8.
- Po piąte:
Rozdzielczość optyki makro rzedu 40-80 lp/mm (par linii/mm) jest – owszem – znakomita (choć są konstrukcje pozwalające uzyskać ponad 100 lp/mm w centrum pola jak np niektóra optyka Zeiss’a – w pewnym uproszczeniu tego zjawiska), to różnice w jakości obiektywów (te, które mają 40 lp/mm i 100 lp/mm) zauważalne są na przyrządach pomiarowych, a nie na zdjęciach! Na wydruku o wymiarach 30×45 cm oglądanym z odległości 1m nie zauważymy takiej różnicy w ogóle. No, OK, jeśli weźmiemy tak duże zdjęcie i zaczniemy oglądać przez lupę, to oczywiste. Ale to absurd. Nie dajmy się zatem zwariować w pogoni za Zeissem, czy Leicą wydając na standardowy makroobiektyw 6000 zł lub nawet dwa razy tyle podczas, gdy wspomniany powyżej Nikkor 50/1.8D kosztuje niewiele ponad 400 zł przy rozdzielczości 80 lp/mm dla f=8!Co by jednak nie powiedzieć, wygodniejsze jest używanie dedykowanych obiektywów do makrofotografii, a szczególnie unikatowej konstrukcji Nikona zoom makro (prawdziwe makro! 1:1) AF-D Zoom Micro-Nikkor 70-180mm f/4.5-5.6 ED. Tu zapłacimy nie tylko za absolutnie rewelacyjną optykę, ale za niezwykle funkcjonalny w makro zakres ogniskowych, a także wspornik do statywu z możliwością obracania korpusu poziom/pion.Jest jeszcze jedna – manualna – konstrukcja Nikona. Też rewelacyjna. Nikon PC-Micro Nikkor 85mm f/2.8 D, czyli z kontrolą perspektywy. Obiektyw się „kłania”, umożliwiając uzyskanie niespotykanej głębi ostrości. To raczej konstrukcja zaprojektowana do pracy ze statywem i dla cierpliwych ludzi.
Moim faworytem jest jednak wspomniany powyżej, niebywale lekki, relatywnie niedrogi, ale genialnie ostry Tamron 90/2.8. Gorąco go plecam.
Tu znajduje się ciekawy artykuł o fotografowaniu chrząszczy:
Riedel_2005_Digital_imaging_of_beetles_and_other_three_dimensional_insects
Zapraszam zatem do obejrzenia moich glaerii!Układ paneli w Galerii nie ma nic wspólnego z systematyką owadów. Zależało mi na tym, aby przekazać możliwie najwięcej informacji w najbardziej dostępny sposób przy zachowaniu minimum porządku. Strona będzie ciągle uaktualniana o nowe zdjęcia i nowe panele. Byłbym wdzięczny za ewentualne uwagi odnośnie układu Galerii i zawartej w nim treści obrazowej jak i pisanej.
I jeszcze jedno wyjaśnienie – bo jestem o to często pytany:
Wszystkie zdjęcia przedstawiające gatunki z Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt, a więc gatunki prawnie chronione zostały wykonane w terenie lub w kilku przypadkach podczas ich hodowli w domu, ale wówczas okazy zostały wypuszczone w naturze tam, gdzie je znaleziono (np. Arctia villica).
W tym przypadku pobrałem jaja lub larwy motyli umieszczone np. na roślinach, które zostały później skoszone lub z terenu wypalanego przez rolnika.
Adam Grochowalski

